Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Lutosławski – Muzyk i Uczony
Adam Adamczyk
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
 Literatura  Muzyka

Jednym z podstawowych problemów opisu dzieła muzycznego jest wybór adekwatnego języka. Piotr Wierzbicki w jednej ze swoich wspaniałych książek poświęconych muzycznym fascynacjom przyznał, że potrzebował dziesiątek lat, aby znaleźć językowy sposób opisu, który pozwoli uznać tekst jako zadowalający, oddający subiektywne odczucie, ale w połączeniu ze ścisłą muzykologiczną wiedzą. Są to szale bardzo trudne do zbalansowania. Z jednej bowiem strony, dysponujemy technicznym, bardzo rygorystycznym dyskursem, wypracowanym przez teorię muzyki, jednak ograniczenie się do takiego wyłącznie opisu nie pozwoli wyjść piszącemu poza wąskie ramy analizy strukturalnej. Na drugim biegunie znajduje się wszystko to, co czyni muzykę żywiołem emocjonalnych fascynacji, wszystko to, co przemawia za jej fenomenem. I tutaj przychodzi odwoływać się do rzeczywistości zdecydowanie pozamuzycznej – szukamy poetyckich metafor, pisze się o pastelowym dźwięku orkiestry, brzmienie może być giętkie i elastyczne. Muzyka może mieć na przykład tok narracyjny, epicki – rozwijać się horyzontalnie. Ale może także – niczym promienie słoneczne – rozprzestrzeniać się na wszystkie strony, emanować, rozświetlać (takich, przestrzennych porównań używał Bohdan Pociej w stosunku do muzyki symfonicznej Brucknera).

Dwa sposoby opisu, a obydwa użyte osobno są dalece niezadowalające i prawdziwy kunszt poznać u tego, kto utworzy z tego jednorodną poetykę. Książka Witolda Lutosławskiego jest zbiorem takich właśnie tekstów. Pomieszczono w niej teksty pisane na przestrzeni całego jego życia. Zaznaczyć przy tym trzeba, że owe zapisy nie ograniczają się wyłącznie do praktyki kompozytorskiej, będącej pokłosiem bardzo starannej, opartej na pogłębionych fundamentach filozoficznych estetyki muzycznej. Lutosławskiego silnie wypełniało zainteresowanie sprawami politycznymi i chociaż muzyka jest, rzecz jasna, w planie pierwszym, wypada to odnotować.

Także w odniesieniu do samej muzyki mamy do czynienia z tekstami różnorodnymi. Jedne koncentrują się na kwestiach ściśle technicznych, sztuce akordu, rytmice... – to w końcu główne pole działalności autora. W innych perspektywa zostaje rozszerzona, Lutosławski ukazuje panoramę historyczną, zagłębia się w tradycję muzyczną, fascynuje go ta dynamiczna różnorodność i wielorakość skomponowana z nawiązań i eksperymentów, zapożyczania i szukania tego, co zupełnie nowe. Fascynujący proces, który, zdaniem autora i wbrew zdaniom wielu, ciągle nie ma końca. Drugim istotnym elementem filozofii muzyki Witolda Lutosławskiego jest jej intelektualizm. Muzyka jest tą przestrzenią, w której wymagana jest intuicja i wyobraźnia oraz artystyczna wizja, ale nie w mniejszym stopniu precyzja i biegłość w opanowaniu rygorystycznego co do zasad rzemiosła kompozytorskiego. Przez całe wieki owa równowaga teorii i praktyki stanowiła filar zachodnioeuropejskiej tradycji muzycznej i dopiero w czasach romantyzmu, utopijnie wierzącego w formalną wolność artysty, przeakcentowano proporcje.

Muzyka Lutosławskiego reprezentuje absolutną równowagę. Dążenie do formalnego nowatorstwa interesuje go o tyle tylko, o ile jest możliwe, by służyło to muzycznej komunikatywności, by wpływało na emocje słuchającego.

Lutosławski dużo uwagi poświęcał osiągnięciom naukowym dotyczącym percepcji dźwięku i między innymi na tej podstawie oparł swoją estetykę muzyczną. Założył, że nie jest możliwe, aby kompozytor był w stanie dociec, zrozumieć czy zgoła wczuć się w oczekiwania i potrzeby muzyczne jakiegokolwiek słuchacza – innego niż on sam. Tylko on jest jedynym autorytatywnym odbiorcą własnej prawdy artystycznej i tylko wobec samego siebie winien być uczciwy, przed samym sobą się rozliczać. Każda inna działalność jest przejawem konformizmu, uleganiem modom, artystyczną zdradą.

A jak wszystko, czym się w życiu zajmował, traktował sztukę piekielnie poważnie, z szacunkiem dla odbiorcy (słuchacza, czytelnika), a nade wszystko dla samego siebie.

Tytuł zapożyczyłem z książki niemieckiego muzykologa Christopha Wolffa („Johann Sebastian Bach. Muzyk i Uczony”. Tłumaczyła Barbara Świderska, Warszawa 2011).


Witold Lutosławski „O muzyce”
Słowo/Obraz Terytoria
Gdańsk 2012

fot. Zbigniew Dłubak, Witold Lutosławski, 1953
© A. Dłubak/Fundacja Archeologia Fotografii
Dzięki uprzejmości Fundacji Archeologia Fotografii


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×